Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?
Luty 19, 2018, 14:55:34

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane

Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Strony: [1] Do dołu Drukuj
Autor Wątek: Stefanków - pomnik powstańców 1863 r.  (Przeczytany 1767 razy)
stokier
MFE detektorysci.pl
Porucznik
***

Pomógł 21
Offline Offline

Wiadomości: 332


: Kwiecień 17, 2015, 19:34:49

Siedząc przeziębiony w domu i przeglądając zdjęcia, odnalazłem zdjęcia pomnika, które zrobiłem w 2010 r. a poświęconemu bohaterom bitwy z dn. 22 kwietnia 1863 r. pod Stefankowem k. Chlewisk.

Na stokach Skłobskiej Góry oddział płk.Dionizego Czachowskiego stoczył zwycięską bitwę ze znacznie liczniejszym oddziałem Kozaków mjr. Dońca - Chmielnickiego. Straty Moskali wyniosły, prócz jeńców, 60 zabitych przy stratach własnych 7 zabitych.

Pomnik umiejscowiony jest przy polnej drodze prowadzącej ze Stefankowa do Antoniowa, na polanie w lesie u podnóża Skłobskiej Góry.
Lampki świadczą, że mimo upływu tylu lat pamięć o bohaterach ciągle trwa.

http://powstanie1863.zsi.kielce.pl/index.php?id=s20




* Stefanków i (1).jpg (311.04 KB, 450x600 - wyświetlony 114 razy.)

* Stefanków i (2).jpg (428.44 KB, 450x600 - wyświetlony 113 razy.)

* Stefanków i (3).jpg (462.45 KB, 500x667 - wyświetlony 112 razy.)

* Stefanków i (4).jpg (462.43 KB, 450x600 - wyświetlony 228 razy.)
Zapisane
stokier
MFE detektorysci.pl
Porucznik
***

Pomógł 21
Offline Offline

Wiadomości: 332


Odpowiedz #1 : Kwiecień 17, 2015, 20:52:23

Pomyślałem, że warto przybliżyć tą nieliczną zwycięską bitwę tego okresu:

Zapomniane zwycięstwo pod Stefankowem
 

Powstanie styczniowe (1863 – 1864) – narodowy zryw powstańczy przeciwko przeciwko rosyjskiemu zaborcy. Powstanie wybuchło 22 stycznia 1863 r., trwało do późnej jesieni 1864 r. Powstaniu styczniowemu poświęcono wiele opracowań opracowań literackich i historycznych. Bitwy i potyczki upamiętniano pomnikami i tablicami. Głośnym dowódcą powstania był Dionizy Czachowski. Posiada on w Radomiu swoje mauzoleum.

22 IV 1863 r., pod Stefankowem płk Dionizy Czachowski pokonał siły rosyjskie, które były dowodzone przez mjr Dońca-Chmielnickiego. 20 kwietnia Doniec-Chmielnicki wyruszył z Opoczna zabierając ze sobą 220 ludzi, a w mieście pozostało 100. W skład jego oddziału wchodzili również kozacy. Tego właśnie dnia oddział dotarł do Przysuchy, natomiast 21 kwietnia przeszedł przez lasy i wsie sąsiadujące z miejscowością. Na nocleg udali się do Żukowa. Dionizy Czachowskim ze swoim oddziałem dnia 21 kwietnia znajdowali się w obozie obok „Skałek Piekiełko” pod Niekłaniem w odległości od Żukowa w linii prostej 18 km. Obaj przeciwnicy tego wieczora czyli 21 kwietnia 1863 r., znali dobrze miejsca swojego pobytu. Jednak Dionizy Czachowski lepiej rozpoznał siły Rosjan i dlatego też nie wyruszył ze swoim całym oddziałem, lecz z jego częścią, a resztę pozostawił pod dowództwem Kononowicza. Akcja Czachowskiego miała wyraźnie ofensywny charakter: kiedy zapoznał się z siłami przeciwnika postanowił wyjść mu naprzeciw, wydzielając mniej więcej trzecią część swej partii. Zabrał on ze sobą dwie kompanie strzeleckie pod dowództwem kapitanów Czesława Tabaczyńskiego i Stanisława Dobrogojskiego, razem 180 ludzi, dwie kompanie kosynierskie dowodzone przez kapitanów Konstantego Olszewskiego i Edwarda Stanieckiego liczących 200 ludzi oraz 46 kawalerzystów Stamirowskiego. Oddział ten, łącznie z oficerami liczył 438 ludzi.

Z obozu oddział wyruszył o świcie około godziny czwartej. Na czele kolumny jechało dwóch jeźdźców wspaniale ubranych – Stamirowski przepasany pułkownikowską szarfą i eskortujący go ułan Gawroński. Po trzygodzinnym marszu, w czasie którego oddział pokonał około 15 km, szpica został ostrzelana około osady Stefanków, położonej w terenie lesistym i pagórkowatym w pobliżu wsi Skłoby. Nieprzyjaciel strzelał ukryty za drzewami po lewej stronie traku. Rosjanie w tym czasie też mieli za sobą około 15 km marszu. Według relacji rosyjskiej, kozacy po przejściu Stefankowa, ujrzeli na wzgórzach jeźdźców powstańczych. Tyraliera strzelecka, idąca po obu stronach drogi, otworzyła do nich ogień. Rząd carski wyznaczył nagrodę za głowę Czachowskiego. Rosjanie nie znali go nawet z widzenia, więc gdy zobaczyli przed sobą pięknie ubranego, a ponadto przepasanego szarfą pułkownika Stamirowskiego, byli przekonani, że to Dionizy Czachowski. Bojąc się, że Czachowski może im uciec, otworzyli ogień nie bacząc na to, że zdradzają swoją kryjówkę. Prawdopodobnie też dzięki takiemu incydentowi polski oddział odniósł zwycięstwo. Lekko ranny w rękę Stamirowski, razem z Gawrońskim pocwałowali do tyłu, a jego jeźdźcy czekając rozkazu opuścili pozycję, chroniąc się przed piechotą. Dobrogojski zaproponował Czachowskiemu, aby zezwolił mu z kompanią strzelców i obiema kompaniami kosynierskimi zajść Rosjan od tyłu, podczas gdy druga kompania strzelców zawiązałaby walką nieprzyjaciela. Czachowski przystał na taki plan.

Dobrogojski wprowadził wówczas strzelców w las zagłębiając się na odległość około pół kilometra, następnie idąc równolegle do traktu, przeszedł na tył nieprzyjaciela. Dobrogojski rozsypał kompanie strzelców w tyralierę o długości około 300 metrów. Za łańcuchem tyralierów w odległości paru kroków ustawili się kosynierzy, kryjąc luki pomiędzy strzelcami. W tym szyku oddział zbliżył się na odległość kilkunastu metrów od nieprzyjaciela, zajętego wymianą ognia z kompanią strzelców Tabaczyńskiego. Wówczas padł rozkaz do natarcia. Już na początku ataku zginał kpt Stanisław Dobrogojski pseudonim „Grzmot”, śmiertelnie raniony, zdążywszy przed zgonem przekazać dowodzenie Manowskiemu. Następnie umoczył we własnej krwi fotografię swojej narzeczonej, prosząc kolegów, aby jej oddali jako pamiątkę. Śmierć lubianego oficera pobudziła determinację powstańców. Strzelcy i kosynierzy rzucili się na Rosjan, którzy zaczęli uciekać na prawą stronę drogi, czyli na północ w kierunku Sielankowa. Również strzelcy z kompanii Tabaczyńskiego, na czele których stanął Czachowski z Łopackim, wzięli udział w pościgu za uciekającymi. Zabrakło jedynie tych, którzy byli najbardziej powołani do ścigania w popłochu uciekającego nieprzyjaciela, a więc kawalerii Stamirowskiego. Bitwa przemieniła się w rzeź, oprócz oficerów i podoficerów zabijano wszystkich, którzy znaleźli się w pobliżu kosy czy kolby karabinu. Tylko nieliczna garstka Rosjan, oceniona na około 60 osób przeszła na most na płynącej przez Stefanków rzece i zrywając go uszła pogoni, udając się na północ w kierunku Rzucowa. Łupem powstańców stała się porzucona przez nieprzyjaciela broń oraz trzy furgony z amunicją, żywnością i ubraniami. U jedenastu jeńców znaleziono przeszło 11 tysięcy złotych polskich. Zwycięstwo było całkowite, a straty własne minimalne. Poległ kpt Dobrogojski, a rannych było sześciu powstańców.

Według raportu Czachowskiego, pod Stefankowem poległo 60 Rosjan, natomiast strona przeciwna stwierdziła, że poległo 14 Rosjan. Ogólne źródła podają różną liczbę wojsk rosyjskich walczących pod Stefankowem, jedne twierdzą że było ich 220 osób (czyli mniej niż Polaków), zaś inne, że było ich 500 osób (czyli więcej niż powstańców). W lwowskim „Dzienniku Literackim” z 1865 roku zamieszczono wspomnienie nieznanego żołnierza jego oddziału, z którego przypominamy jeden epizod.

Słońce wschodziło właśnie i ukazało nam przepyszny widok. U stóp wolno spadającej góry rozłożyła się wioska Stefanków, przecięta w poprzek rzeczką, na której młyn się wznosił; w bok młyna zrąb, za tym łąka, a za nią wznosił las majestatycznie czoło. Droga jakby po sznurku dozwalała widzieć przedmioty na daleką odległość. Na niej ruszało się coś na kształt jednostajnej masy. Można było rozróżnić, że masa ta na jedno tempo to w górę się podnosiła, to na dół spadała. Gubiliśmy się w domysłach i niepewności czy to ludzie, czy złudne zjawisko dręczyło nas. Po chwili jednak dowiedzieliśmy się, że to byli tak długo przez nas oczekiwani Moskale. Kawaleria nasza wysunęła się naprzód, a piechota rozwinięta w łańcuch postępowała lasem. Co się dalej na drodze działo, to nie wiem, bo będą w lesie nic widzieć nie mogłem. Natomiast słyszałem najpierw jeden strzał, a po upływie pięciu minut zionęło pięćset kul moskiewskich ogniem, kule przelatywały ponad nasze głowy, odcinając wierzchołki starych sosen i jodeł. Później zaczęły się strzały powtarzać. Moskale bili ciągle. Naturalnie, nie widząc nas strzelali żeby strzelać. Z naszej strony nie padł dotychczas żaden strzał, gdyż nie widząc nikogo, nie można było strzelać. Natomiast krzycząc bezustannie: ‚hura!’, biegliśmy naprzód. Po chwili przemknęło mi się coś przed oczyma. Oglądnąłem się i zobaczyłem, że jestem koło drogi, którą kilka furgonów moskiewskich umyka. Zacząłem wołać na najbliższych mnie. A gdy przybiegli, wyszedłem z nimi na brzeg lasu i kazałem strzelać do koni. Zrobili to, a trzy konie, które padły od naszych strzałów nie dozwoliły Moskalom zabrać wozów. Skoczyliśmy na nie a straż dla bezpieczeństwa tychże dana, umknęła. Kazałem zabite konie uprzątnąć, a furgony w tył odprowadzić. Sam zresztą poszedłem naprzód i dostałem się na zrąb, skąd nasi już dobrze do Moskali uciekających strzelali. Powoli naprzód się posuwając, wygoniliśmy nieprzyjaciół ze wsi a i z tyłu dobrze prażeni musieli uciekać przez rzeczkę. Tam druga kompania wpędziła ich na moczary, skąd mała część życie uniosła, uciekając w przeciwną stronę, w las.

Dano rozkaz do odwrotu. Oddział zaczął się zbierać na gościńcu. Rannych, których mieliśmy siedmiu, odesłano do obozu na zabranych wozach, zabitych w liczbie czterech pogrzebano. Między nimi był kpt „Grzmot” (Stanisław Dobrogojski), dzielny, lecz nieostrozny. Przez nieostrożność utracił życie: wyjechawszy bowiem naprzód natarł na pięciu Moskali razem stojących. Z tych powalił dwóch strzałami z rewolweru i nie usunąwszy się zaczął na powrót nabijać; trzej pozostali złożyli się, dali ognia, a waleczny nasz kapitan spadł z konia, kulą w pierś raniony. Drugim był Niemiec Weis. Będąc zupełnie innej narodowości, opuścił Wiedeń i poszedł walczyć do Królestwa Polskiego. Dwaj inni są mi nieznajomi. I tym oddaję tutaj cześć. Niech spoczywają w Panu.

Między rannymi był nasz ukochany mjr Andrzej Łopacki. Dostał postrzał niżej kolana. Kula przeszła na wylot, lecz dzięki Stwórcy nie naruszyła kości. Kapitan kosynierów Olszewski, który chcąc swych ludzi zachęcić, porwał sam kosę i naprzód się wysunął. Kapitan drugiej kompanii strzelców Czesław Tabaczyński i czterech szeregowych.

W stosunku do naszych strat, straty Moskali były bajecznymi. Na placu bowiem zostało 60 ludzi. Dostało się w nasze ręce ośmiu, a między nimi słynny ze swych łupiestw i rozbojów kpt Nikoforow, który spalił Suchedniów i Wąchock. Było naszą zdobyczą trzy fury z żywnością, jeden furgon amunicji, 65 karabinów i 80 ładownic. Po odniesionym zwycięstwie wracaliśmy do obozu w Piekle pędząc Nikoforowa jako trofeum przed sobą. Z obozu cała szarża wyjechała w pół drogi na nasze przyjęcie. W obozie było przygotowane jedzenie dla zwycięzców. Nie zapomniały o nas Polki. Nie zważając na niebezpieczeństwo, na jakie się narażały, przybyły do obozu z całym przyborem dobrze zaopatrzonej kuchni. Były tam bułeczki (niesłychane rzeczy w obozie), herbatka, piwo, a nawet i wino. Przybyli z jednym obywatelem ziemskim trzej muzykanci, przygrywali krakowiaki i mazury, a wiara nasza rozochociwszy się zaczęła tańczyć. Salę prędko przygotowano. Żołnierze zrobili koło, a w środku panie nie uważając na zmęczenie, tańczyły do upadłego. Zapomniały nawet o wrażeniu, jakie na nie sprawił widok wiszącego Nikoforowa. Tego bowiem Czachowski kazał powiesić.

Tańce przerwał strzał. Damy przestraszone powsiadały prędko na swe bryczki i poodjeżdżały. My zaś chwyciwszy za broń, stanęliśmy gotowi po tańcu na nowo się bić. Lecz próżna była nadzieja. Czachowski, któremu za dużo było tych tańców, kazał strzelić, by tym sposobem przerwać zabawę, co mu się udało. Po odjeździe dam i muzykantów pokładliśmy się w pokoju spać. Nazajutrz 23 kwietnia 1863 r. wyszliśmy z Piekła ku Wierzbnikowi…

Bitwa pod Stefankowem była dużym sukcesem oddziału Czachowskiego. Był to sukces przede wszystkim moralny, udało się rozbić oddział armii regularnej, zadając mu dotkliwe straty, przekonano nieprzyjaciela, że słabo uzbrojeni powstańcy mogą być groźnym przeciwnikiem dla dobrze uzbrojonego żołnierza. Trudno dziś ustalić, kto był faktycznym organizatorem zwycięstwa: czy sam Czachowski, czy jego szef sztabu Eminowicz, czy inicjator udanego manewru taktycznego Dobrogojski. Przypuszczalnie Czachowski nie odegrał jedynie roli wydającego podpowiedziane mu rozkazy.

 Kacper Kasprzyk,

praca napisana pod kierunkiem Sławy Lorenc-Hanusz

 


Zapisane
pavelock
MFE detektorysci.pl
Pułkownik
***

Pomógł 50
Offline Offline

Wiadomości: 1422


prawdziwy patriota zna historię własnego kraju


Odpowiedz #2 : Kwiecień 18, 2015, 16:55:20

Fajne , praktycznie  moje  tereny  . Nawet  10 lat  temu  robiłem  tam  wodociąg  , ale  nie  natrafiłem  na  ślady  bitwy  z 1863 .
Ten  artykuł  pobudził  u  mnie  poczucie  sprawdzenia  jeszcze  raz  tych  okolic  .
Zapisane

prawdziwy patriota zna historię  własnego kraju
stokier
MFE detektorysci.pl
Porucznik
***

Pomógł 21
Offline Offline

Wiadomości: 332


Odpowiedz #3 : Kwiecień 18, 2015, 20:50:12

Jakbyś się tam wybierał to wydaje mi się, że najlepszym czasem na buszowanie po tych terenach jest obecna pora. Latem miejsca te są bardzo zarośnięte.
Zapisane
rafal81
Porucznik
****

Pomógł 14
Offline Offline

Wiadomości: 365



Odpowiedz #4 : Kwiecień 19, 2015, 18:43:12

Odnośnie pomnika to kiedyś znalazłem w necie(chyba na odkrywcy) zdjęcie z uroczystości odsłonięcia pomnika poświęconego Dionizemu Czachowskiemu. Został on ufundowany przez wielkiego patriotę Ks. Jana Wiśniewskiego, proboszcza parafii Borkowice.
Ciekawe czy to nie ten sam pomnik? Jak znajdę to zdjęcie, to wkleję.

Pozdrawiam

P.S Może wspólny wypad? Mam nie daleko!
Zapisane

"Niezrozumienie teraźniejszości jest konsekwencją nie znajomości przeszłości"
stokier
MFE detektorysci.pl
Porucznik
***

Pomógł 21
Offline Offline

Wiadomości: 332


Odpowiedz #5 : Kwiecień 19, 2015, 20:48:21

Chętnym bliższego zapoznania się z osobą Dionizego Czachowskiego i bitwami w których brał udział w okresie powstania, polecam książkę
zatytułowaną    CZACHOWSKI    z cyklu   BOJE POLSKIE   TOM IV , Stanisława Długosza.   Poznań 1914.
Bitwa pod Stefankowem opisana jest tam na str. 70 - 73.
Miłośnicy historii tamtego okresu na terenach Świętokrzyskiego, od Sandomierza do Radomia, w opracowaniu tym znajdą bardzo dużo ciekawych informacji.

http://polona.pl/item/1052118/2/

Rafal81,wypadzik owszem ale w dużo odleglejszym terminie.
Zapisane
pavelock
MFE detektorysci.pl
Pułkownik
***

Pomógł 50
Offline Offline

Wiadomości: 1422


prawdziwy patriota zna historię własnego kraju


Odpowiedz #6 : Kwiecień 21, 2015, 16:05:57

Ja  dopiero  pod  koniec  czerwca  mogę  uderzyć  w   ten  rejon  . Ale  chętnie  wezmę  udział  w  poszukiwaniach  .
Zapisane

prawdziwy patriota zna historię  własnego kraju
jacek0846
Młodszy chorąży
***

Pomógł 0
Offline Offline

Wiadomości: 62


Odpowiedz #7 : Kwiecień 29, 2015, 14:54:47

Fajne , praktycznie  moje  tereny  . Nawet  10 lat  temu  robiłem  tam  wodociąg  , ale  nie  natrafiłem  na  ślady  bitwy  z 1863 .
Ten  artykuł  pobudził  u  mnie  poczucie  sprawdzenia  jeszcze  raz  tych  okolic  .

Witam.
Wklejam link w którym też są wiadomości o  powstańcach z 1863 r. z okolic Przysuchy. Jeden z nich Antoni  Gaszyna  urodził się w mojej wiosce Janów. Pozdrawiam

http://powstanie1863.zsi.kielce.pl/index.php?id=a16
Zapisane
rafal81
Porucznik
****

Pomógł 14
Offline Offline

Wiadomości: 365



Odpowiedz #8 : Grudzień 17, 2017, 10:27:57

Pomnik ze Stefankowa jest bliźniaczo podobny do pomnika z Jawora Soleckiego, gdzie ks. Wiśniewski upamiętnił śmierć D. czachowskiego
Zapisane

"Niezrozumienie teraźniejszości jest konsekwencją nie znajomości przeszłości"
Strony: [1] Do góry Drukuj 
Skocz do:  

Mazowieckie forum poszukiwaczy skarbów.

Pozycjonowanie tego serwisu zapewnia firma skuteczni.pl

Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2006-2009, Simple Machines